Chaos i kosmos

Zmartwychwstanie Pańskie – Wigilia Paschalna; Rdz 1,1-2,2; Ps 104,1-2.5-6.10.12-14.24.35c; Rdz 22,1-18; Ps 16,5.8-11; Wj 14,15-15,1; Wj 15,1-2.4-5.17ab-18; Iz 54,4a.5-14; Ps 30,2.45-6a.11-12a.13b; Iz 55,1-11; Iz 12,2-5; Ba 3,9-15.32-4,4; Ps 19,8-11; Ez 36,16-17a.18-28; Ps 42,2-3;Ps 43,3.4; Rz 6,3-11; Ps 118,1-2.16-17.22-23; Mk 16,1-8; Winnica 31 marca 2013 roku.

Jest wiele słów, które na trwale weszły z języka greckiego do języka polskiego. Wśród nich są słowa "chaos" i "kosmos". Gdy słyszymy słowo "kosmos" to najczęściej rozumiemy przez to nieskończoną przestrzeń gwiazd i planet. Dokładne jednak tłumaczenie słowa "kosmos" to "ład" i "porządek" – czyli dokładna odwrotność "chaosu".

Czytania tej nocy zaczynały się od pierwszych stron Biblii, od opisu stworzenia. To długie czytanie można streścić jednym zdaniem: oto Bóg usuwa bałagan i wprowadza porządek, wprowadza w chaos kosmos.

Tak właśnie można spojrzeć na to dzieło stworzenia. Najpierw Bóg ustawia scenę – światło będzie tu, a ciemność tam, wody na górze tu, podtrzymane sklepieniem, a wody na dole tam, wody na dole w jedno miejsce a suchy ląd i co na nim rośnie w drugie miejsce.

A potem ustawia na tej scenie aktorów. W świetle słońce, w ciemności księżyc i gwiazdy. Pod sklepieniem wszystko co fruwa, w wodzie wszystko, co pływa. Na suchym zaś lądzie zwierzęta i najważniejszy aktor wśród tej scenografii – człowiek.

Wszystko ma swoje miejsce.

Gdy czytamy opis stworzenia świata to nie szukajmy w nim reportażu jak on powstawał, ale myśli teologicznej – przesłania, które Bóg nam daje.

A tym przesłaniem jest właśnie wspomniany porządek. W świecie ma panować ład, porządek, wszystko ma swoje miejsce i czas. Świat ma być kosmosem a nie chaosem.

Problem powstaje wtedy, gdy człowiek wywraca porządek. W imię źle pojętej wolności, w imię jakiegoś ducha buntu, kwestionuje Boże zasady i ustawia świat po swojemu -najczęściej na głowie.

A tak się nie da! Wszelkie próby źle się kończą.

Obrazową ilustracją tego niech będzie krowa. Krowa je trawę i siano. Przychodzi jednak "wynalazca" i mówi: zacznijmy ją karmić mięsem. Wysokobiałkowe pożywienie sprawi, że krowa będzie szybciej rosnąć i dawać więcej mleka.

I rzeczywiście zwierzę nasze szybciej rośnie i daje więcej mleka ale "przy okazji" zapada na chorobę wściekłych krów. Mamy "owoce" stawiania Bożego porządku natury na głowie.

Zostawmy jednak krowę, zajmijmy się człowiekiem i jego światem.

Tu także działają "wynalazcy". Zatrzymajmy się nad jednym wynalazkiem. Od początku było tak, że mężczyzna i kobieta tworzyli wspólnotę. W tej wspólnocie wychowywały się dzieci. To wszystko stanowiło rodzinę.

Rodzina nie zawsze była rajem, ale zawsze była fundamentem społeczeństwa. Dlatego zawsze jakoś chroniono tę rodzinę, wspierano, dawano jakieś prawa i przywileje.

Dzisiaj próbuje się eksperymentować. Może małżeństwa kontraktowe, może nieformalne, by łatwiej się rozstać? Może dwóch mężczyzn, może dwie kobiety? Może pozwolić im adoptować dzieci?

Powiedział Jezus: "Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem." (Mt 19,4-5)

Nie obaj, nie obie, ale oboje (on i ona) mają stać się jednym ciałem.

A jak już jest to jedno ciało, to go nie rozdzierajmy. "Co (…) Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela." (Mt 19,6)

Jeśli machamy ręką nad Bożym porządkiem małżeństwa, jeśli machamy ręką nad nierozerwalnością małżeństwa, jeśli rezygnujemy z małżeństwa w ogóle, bo po co się wiązać, to powstaje chaos.

I czasami ten chaos wydaje nam się nawet atrakcyjny i zabawny – podoba się nam, kusi. Czasem wsiądziemy na karuzelę, wejdziemy do gabinetu krzywych luster czy pójdziemy na bal przebierańców, ale nie można tak żyć cały czas!

I przyjdzie kiedyś znużenie, znudzenie i wymioty. Zmęczenie chaosem. I tęsknota za normalnością, za porządkiem – za kosmosem.

Gdy parlament Francji uchwalał niedawno "małżeństwa da wszystkich" dając im też możliwość adopcji dzieci, w Paryżu odbyła się potężna demonstracja. Jedni mówili 350 tys. inni 800 tys. demonstrantów, ale wszyscy zgodni byli, że to największa demonstracja od 30 lat.

Czego chcieli? Normalności, porządku i ładu! Normalności dla małżeństwa i rodziny. Mieli dość chaosu.

To nie była kościelna manifestacja. Manifestowali katolicy i muzułmanie, wierzący i niewierzący. Manifestowali żydzi. Manifestowali także niektórzy homoseksualiści.

Wszystkich jednoczyło pragnienie normalności i chęć, by wszyscy eksperymentujący z małżeństwem i rodziną mocno popukali się w głowę.

To co się dzieje dzisiaj w świecie nie jest niczym nowym. To zawsze sie dzieje.

Historia Izraela, którą streściliśmy w czytaniach tej nocy, jest też tego dowodem. Żydzi też eksperymentowali. Mieć jednego Boga? Skoro tylu "bogów" wokół? Oprzeć swoje zaufanie na Bogu? Skoro tu Egipt a tam Asyria? Szanować przykazania, skoro można poszaleć po swojemu?

I widzieliśmy czym to się kończyło – upadkiem i niewolą.

I dopiero w upadku i niewoli wołano do Boga o zbawienie a On miłosiernie przychodził i wyprowadzał z największej zagłady.

To co dzieje się w świecie, to co działo się w historii biblijnej Żydów dzieje się też w nas.

Bóg włożył nas w swój Boży porządek. A my, jak niesforne dzieci, próbujemy nowych światów. I chyba inaczej być nie może, byle w chwili, gdy odkryjemy cały bezsens swoich planów na życie i urządzanie świata, w chwili, gdy doświadczać sami będziemy upadku i niewoli, zacząć wzywać Zbawiciela.

Starzy mówili: "bez Boga ani do proga". Mieli rację, było to w duchu Bożego porządku: "Jeżeli Pan domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą. Jeżeli Pan miasta nie ustrzeże, strażnik czuwa daremnie. Daremnym jest dla was wstawać przed świtem, wysiadywać do późna – dla was, którzy jecie chleb zapracowany ciężko; tyle daje On i we śnie tym, których miłuje." (Ps 127,1-2)

Wielkanoc jest czasem, w którym każdy z nas ma się mocno puknąć w głowę, przypomnieć sobie i ułożyć właściwy porządek rzeczy. Ten który gładzi grzech na drzewie krzyża i zwycięża śmierć w Noc Zmartwychwstania, przywraca właściwy porządek świata.

On jest źródłem i szczytem, początkiem i końcem wszystkiego, alfą i omegą, jego jest czas i panowanie, a my wszyscy do niego należymy. Przypominajmy to sobie.

Przypominajmy to sobie w chwili, gdy przez chrzest oddawać będziemy Bogu Wiktorię. Bóg stanie się jej ojcem – prawdziwym, rzeczywistym, na wieki. Rodzice Wiktorii wyznawać będą wiarę i wyrzekać się szatana. Wyznawajmy i wyrzekajmy się razem z nimi. Oby po latach Wiktoria umiała to zrobić sama – zaufać Bogu, wyznać wiarę i wyrzec się złego.

Gdy po latach Wiktoria zapyta was – rodzice, dlaczego ma na imię Wiktoria to powiedzcie jej wtedy, że Wiktoria znaczy zwycięstwo, a otrzymała to imię w świętą Noc Zmartwychwstania, gdy Jezus zwyciężył grzech i śmierć i każdemu daje nowe życie. Amen.

Nie ma podobnych wpisów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Powered by WordPress | Designed by: theme for wordpress | Thanks to Tim McGraw Tour, Körkortsteori and Wicked Fort Lauderdale